Boża Łaska

Historia nawrócenia Bożeny

Moje pierwsze zetknięcie się z Bogiem miało miejsce około 12 lat temu, kiedy moja mama zachorowała poważnie, a ja bardzo intensywnie się o nią modliłam w dzień i w nocy. Prosiłam Boga, by nie zabierał mi matki, by nie umarła, nie mogłam sobie wyobrazić jej odejścia – stąd natarczywa moja modlitwa przez wiele dni i nocy. Pewnej nocy zostałam obudzona ze snu, a w moim pokoju nastało wielkie oślepiające, białe światło, które jednak nie oślepiało mnie na tyle, aby nie widzieć. Widziałam i czułam ogrom zniewalającej światłości, która była miłością, miłością obezwładniającą, żarliwą, bezwarunkową, pełną miłosierdzia. Ta miłość przyciągała mnie, wiedziałam, że należę do Niej. Czułam całą sobą tą cudowną miłość, która była ponadnaturalna, nie można ją porównać z żadną ziemską miłością.

Nie mogłam odwrócić mojego wzroku na cokolwiek innego. Mój wzrok był w Niej utkwiony. Ta miłość uświadomiła mi, że moje grzechy są poza mną, że należę do tego cudownego Światła, bo byłam przez nie przyciągana, niczym magnes. Ubolewałam, że nie mogę złączyć się z tą Światłością, ponieważ była jakaś niewidzialna bariera, która nie pozwalała na to połączenie. Po tym pięknym doświadczeniu byłam jednak bardzo wstrząśnięta i przerażona ogromem tego zjawiska, którego doświadczyłam. Nigdy tego nie zapomnę.

W tym czasie byłam niepraktykującą katoliczką, szukałam Boga różnymi drogami, ale nie przez Słowo Boże. Po tym wydarzeniu „uświadomiłam sobie”, że Bóg kocha każdego, niezależnie od tego czy szukamy Boga, czy nie, Bóg każdego chce zbawić, bo Jego miłosierdzie jest tak wielkie. I taka była moja wiedza na temat Boga, aż do początku 2015 roku, kiedy w moim życiu zawodowym powstał kryzys. Mojej małej rodzinnej firmie groziło bankructwo i już poczyniłam pierwsze kroki, aby firmę zamknąć. Jednak z nadzieją w sercu zaczęłam się modlić do Boga i powierzyłam Mu całą naszą firmę, nas samych, pracowników i naszych klientów. Postanowiłam zaufać Bogu i z minimalną nadzieją czekałam na cud. I rzeczywiście po 4 miesiącach odczuliśmy lekkie poruszenie w finansach, a z biegiem czasu firma osiągnęła stabilizację finansową, na tyle, że mogliśmy ze spokojem spoglądać w przyszłość. Jednak w tym samym roku w lipcu 2015 roku moja córka, wówczas 33-letnia matka 5 letniego synka, oświadczyła mi że wykryto u niej raka tarczycy.

Nie muszę tu pisać, co czuje taka młoda osoba i rodzice. Nie da się opisać boleści serca i niemocy wobec takiej sytuacji. Był to okres, w którym nieśmiało poszukiwałam Boga poprzez Pismo Św. – Nowy Testament oraz kazania z Internetu. Kiedy diagnoza mojej córki została potwierdzona przez kolejne badania, byłam zrozpaczona, ale jednak miałam w sobie niezrozumiały dla mnie pokój mimo tych okoliczności. Powiedziałam mojej córce, że powinna całkowicie powierzyć się Bogu, że powinna swoje życie oddać Jezusowi. Moja córka wtedy przypomniała sobie, że jako nastolatka oddała swoje życie Jezusowi i powiedziała mi wśród płaczu, że będzie się o to modlić. Ja nie wiem, skąd była we mnie ta wiedza, że oddanie życia Jezusowi jest jedyną dobrą decyzją w życiu człowieka – co poleciłam mojej córce, mimo, że sama nie oddałam swojego życia Jezusowi. Po tej rozmowie byłam pełna determinacji, by szukać ratunku u Boga. Poszłam do mojej sypialni, padłam na kolana przed krzyżem Jezusa i zaczęłam się modlić, ale za chwilę zaczęłam się modlić słowami pogańskiej kobiety, która przyszła do Pana Jezusa z błaganiem, aby uwolnił jej córkę spod władzy demona. Pan Jezus „odpowiedział mi”, że nie przyszedł do psów, ale do swoich dzieci z Izraela i niedobrze jest odbierać chleb dzieciom swoim. Na co odpowiedziałam Jezusowi, że wystarczy mi tylko jeden okruch chleba, który spada ze stołu jego dzieci, a ten okruch chleba uzdrowi moją córkę. I Pan Jezus nałożył mi na dłoń ten jeden okruch. Ja podałam ten okruch mojej córce. Gdy tylko go połknęła, jej postać rozbłysnęła światłem, a okruch w jej wnętrzu zamienił się w perłę. Na koniec modlitwy zobaczyłam gruczoł, którego guz natychmiast zniknął. Byłam uszczęśliwiona. Ta modlitwa, w której „widziałam” całą sytuację jest w moim sercu ciągle żywa. W ten sam wieczór córka do mnie zadzwoniła, że przyjedzie do nas następnego dnia, że musi ze mną porozmawiać. Ja też chciałam jej opowiedzieć o tej cudownej modlitwie. Całe nasze spotkanie „tonęło” we łzach z radości. Zanim cokolwiek powiedziałam córce, to ona pierwsza wyznała, że miała niezwykłe przeżycie od Boga. Polegało ono na namacalnym wejściu Ducha w jej ciało, co nie było przyjemne, ani bezbolesne. Wiedziała, że jest to od Boga i poddała się temu. Trwało to około 2 godziny, w biały dzień, w obecności jej męża i dziecka. Kiedy to zjawisko się skończyło, córka wyszła do drugiego pokoju i tam przed lustrem zaczęła z radości tańczyć i śpiewać na językach. Wiedziała i była przekonana w duchu, że jest uzdrowiona. Kiedy ja jej opowiedziałam swoją modlitwę, zaczęłyśmy znowu płakać i dziękować Bogu za Jego ratunek, że wysłuchał naszych modlitw i że dał córce Ducha Św. Okazało się, że w jednym czasie, ja modliłam się o jej uzdrowienie, a ona oddawała swoje życie Jezusowi.

Po tym dniu, już nic nie było takie same. Moja córka otrzymała w sercu przekonanie, że jest uzdrowiona, bo jej duch był ożywiony. Mimo że guz się zmniejszał, to musiała poddać się operacji, ponieważ procedura 28 dni od wykrycia raka do zabiegu obowiązuje. Były komplikacje po operacji i bardzo długo to trwało, ale moja córka nie tylko przetrwała to wszystko, ale była również dla nas, rodziców niezwykłą podporą. To ona wnosiła wiarę i nadzieję w nasze serca. Taką moc ma Duch Św. Chwała Panu! Rok później w czasie obowiązkowego pobytu na terapii, była jedyną osobą na oddziale, która nie miała wznowy raka. Dziękuję za to Bogu!

Moje nawrócenie do Boga było odpowiedzią mojego serca pełnego wdzięczności dla Boga za uzdrowienie mojej córki. Oddałam moje życie Panu Jezusowi i prosiłam Go, aby pomógł mi rzucić palenie papierosów (40 lat nałogu). Złożyłam przysięgę Bogu, że nie wezmę do ust papierosa, bo od tej chwili nie mogę zasmradzać dymem świątyni Ducha Św. Błagałam Go, aby odjął ode mnie ten nałóg i Bóg to uczynił. Na drugi dzień, myślałam, że będę odczuwać pragnienie palenia, ale Bóg zabrał także to pragnienie, bo prosiłam, abym się czuła tak, jakbym nigdy nie paliła papierosów. Bóg jest Wielki i Wspaniały. Odciął mnie nie tylko od nałogu, ale także od telewizji, od moich innych marzeń i pragnień, od pracoholizmu, od brzydkich słów i wielu innych zniewoleń. Ale wlał mi w serce ogromne pragnienie poznania Boga i chęć bycia uczniem Pana. Zaczęłam intensywnie czytać Nowy Testament i słuchać kazań z Internetu. Niestety, chodziłam nadal do kościoła katolickiego, ale nie miałam do tego przekonania, nie wiedziałam do jakiego kościoła mam chodzić, nie było przy mnie człowieka, który wskazałby mi drogę, z którym mogłabym dzielić moje doświadczenia z Bogiem. Przyszedł moment, że bardzo zapragnęłam chrztu wodnego. Wiedziałam, że córka jest ochrzczona w Duchu Św. I poprosiłam ją jako siostrę w Chrystusie, aby mnie ochrzciła. Przed chrztem wyznałam Bogu wszystkie grzechy i poprosiłam Boga, abym została ochrzczona „Jego rękami”. I tak się stało. Po tym zanurzeniu, Duch Św, całkowicie „rozbił moje naczynie” jakim byłam. Tak to odczułam, ponieważ pokazał mi mój grzech bałwochwalstwa i świętokradztwa. Pokazał mi, że oddaję chwałę Matce Bożej i okradam Jezusa z Jego chwały. Kiedy przeczytałam 10 przykazań z Ks. Mojżeszowej, „włosy stanęły mi dęba”. Mnie zmroziło drugie przykazanie o nie czynieniu podobizn i oddawaniu im pokłonu i że mój kościół usunął to przykazanie. W moim domu było wiele obrazów, rzeźb. Nie wiedziałam jak mam przekonać mojego męża, że muszę oczyścić nasz dom z tych obrazów. Jednak uczyniłam tak, jak Bóg mówi w swoim słowie i niestety odczułam niezrozumienie ze strony męża i otoczenia. Ale w sercu czułam, że dobrze postępuję. Od tego momentu usilnie staram się poznać Boga, odczuwam Jego obecność i Jego ochronę nad moim życiem i życiem mojej rodziny. Jestem Bogu niezmiernie wdzięczna i pragnę aby życie , które mi dał, oddawało Jemu chwałę.

Poniżej mój wiersz, który napisany został z inspiracji Ducha Św. Mówi on o wielkim pragnieniu Boga jakie mam w sercu i o ogromnej zmianie, jaką Bóg uczynił we mnie i w moim życiu.

Szukam cię Boże, wołam i domagam się swego,

Aby pełnić Twe słowo i oczekiwać głosu Twego.

To Ty mą duszę przysposabiasz sobie,

Aby dziennie stała u bram Twoich, o Boże!

Twe słowa kołyszą co dnia duszę moją,

Koją serce, ocierają łzę, radość niosą.

Na swych skrzydłach, co dnia unosisz mnie Panie,

By w twej mądrości i miłości wciąż trwać i wiernie służyć Ci Panie.

Po cóż mam decydować o sobie, przecież Ty wyznaczasz mi drogę.

Twa moc, unosi mnie nad morzem złego,

By nie skazić drogiej i czystej szaty Syna Twego.

Każdy dzień przybliża mnie do Ciebie, Panie i Stwórco dzieła Swego,

Bo jestem pokorna, niczym glina w ręku Twoim i daję się zagnieść, byś posilał swoich.

W Twoim dziele widzę Mistrza mego, Jego Duch czyni we mnie Twoje niebo,

Bo jak gwiazdy w nocy, tak oświetlasz mroki życia mego,

Aby w dzień, co Twoim jest, widzieć tylko Twoje niebo.

Bo światłością mą jesteś, Bogiem mej duszy,

Która lgnie do Ciebie jak pisklę do matki mej duszy.

Tyś Ojcem i matką moją, tyś rodzicem niebieskim jest,

Do którego serce i dusza wciąż woła i lgnie….

O Panie! Nie pozwól zgubić się!

Ukołysz Panie i daj pokój Twój,

By serce wolne od trosk, płonęło, płonęło miłością Twą.

Spraw Panie, by nie milkły serce i dusza ma,

By Tobie wciąż śpiewać, chwalić i grać.

Niech rozbrzmiewa w mym sercu ta pieśń:

Tyś Wierny Bóg! I Tobie ma cześć!